Władysław Broniewski, Bezrobotny

Nie mam za co jeść i pić, trzeba robić , aby żyć, jak robota się nadarzy, to przystanę do murarzy, aby jeść i pić.

Bracie, bierz do ręki kielnię, napracujesz się rzetelnie, dadzą ci tu jeść i pić. Staną ściany i sklepienie, stanie wielki gmach-więzienie, w tym więzieniu będziesz gnić.

Nie chcę ryglów, nie chcę krat, pójdę sobie od was w świat, wezmę z sobą młot ze stali i przystanę do kowali, nie chcę ryglów, krat.

Bracie , z nami wal obuchem, jest robota nad łańcuchem, na ten łańcuch czeka kat. Wyjdzie z ognia hartowany, zrobią z niego twe kajdany, będziesz nieść je wiele lat.

Co mam robić, dokąd iść? Chyba z głodu kamień gryźć. Takie moje przeznaczenie: bezrobocie, głód, więzienie. Bracia, dokąd iść?

Towarzyszu, jest robota i dla kielni , i dla młota, tylko z nami śmiało stój. Gdy nadejdzie dzień zapłaty, będziesz młotem walił w kraty, będziesz szedł w śmiertelny bój.